Fotografia kulinarna – inspirujący wywiad z Asią Bartnik

  1. Jak to się zaczęło, że fotografia Cię zafascynowała?

Fotografią zainteresowałam się dość późno, bo już po studiach, choć aparat w ręce zawsze sprawiał mi dużo przyjemności. Zaczęło się od bloga kulinarnego i fascynacji popularnymi wtedy blogerkami. Zdjęcia Elizy Mórawskiej, Pauliny Kolondry i Małgosi Dzięgielewskiej oglądałam na ich blogach i w czasopismach. Bardzo mi imponowały. W ten sposób zaczęłam poznawać swój aparat i pracę w trybie manualnym, a potem, co trwa do dziś, uczyć się stylizacji, najczęściej obserwując zdjęcia, które mi się podobają i analizując, co w nich sprawia, że są dla mnie wyjątkowe. Ten niekończący się proces nauki sprawia, że fotografia jest dla mnie trochę jak uzależnienie.

  1. Co inspiruje Cię w tym zawodzie?

W fotografii nie ma takiego punktu, w którym możemy sobie powiedzieć „wiem już wszystko”, „osiągnąłem wszystko”. Ta granica ciągle się przesuwa i zmienia w zależności od tego, co chcemy osiągnąć. Jak w każdym twórczym zajęciu jest to jednocześnie frustrujące i inspirujące, motywujące. Można wymyślać się ciągle na nowo. Fotografia to środek wyrazu i dopóki mamy coś do powiedzenia, dopóty będziemy tworzyć.

Pociąga mnie w niej mnóstwo aspektów. To, jak natychmiastowo działa na odbiorcę i jak szybko zdjęcie wzbudza w nas określone emocje. To, że jest w stanie pokazywać bardzo subiektywne spojrzenie na świat. To, że może być sposobem na poznawanie i dokumentowanie świata, ale również na jego kreowanie i zmienianie.

  1. Dlaczego skupiłaś się na fotografii produktowej a nie np. portretowej?

Moja fotograficzna droga zaczęła się od bloga kulinarnego. W dość naturalny sposób, chcąc zarabiać na fotografii zaczęłam od tego, co znam i w czym mam już jakieś doświadczenie. Klienci zaufali mi, bo miałam im już co pokazać, a jednocześnie wywodząc się z blogowego środowiska byłam bliżej ich potencjalnych odbiorców i wiedziałam jakie fotografie ich przyciągają.

Fotografia produktowa/reklamowa daje też duże pole do popisu, żeby „wyżyć się” kreatywnie. Pozwala opowiedzieć jakąś historię, stworzyć od podstaw jakąś estetykę. Osobiście bardzo lubię detale i zwracam uwagę na przedmioty, które otaczają mnie i innych. Wierzę, że one też mówią coś o świecie i o nas. Mam w sobie coś z Marie Kondo, autorki „Magii sprzątania”, która uważa, że należy kochać każdy przedmiot, który mamy, nawet skarpetki:)  Jej filozofia, jeśli chodzi o przedmioty codziennego użytku jest mi bardzo bliska.

  1. Czy wolisz robić zdjęcie na łonie natury, w naturalnym świetle, czy w studiu?

Bardzo lubię naturalne rozproszone łagodne światło w pochmurny dzień, które gdy pada z tyłu pięknie podkreśla faktury i tworzy eteryczny nastrój. Dobrze mi się z takim światłem pracuje i fotografując w plenerze również go szukam.

Ostre światło również  może być odpowiednio wykorzystane, ale kontrasty, które powoduje muszą być świadomie wybraną częścią koncepcji sesji fotograficznej, szczególnie jeśli mówimy o fotografii produktowej. Na przykład, może to być jeden ze środków wyrazu, gdy fotografujemy produkty, które mają kojarzyć się z latem.

Oba rodzaje światła można odtworzyć w studiu fotograficznym i ma to takie plusy, że światło słoneczne ciągle się zmienia (jego miękkość i barwa), natomiast raz ustawione lampy w studiu dadzą nam stałe warunki oświetleniowe, co skróci potem proces obróbki serii zdjęć. Praca w studiu wymaga jednak czasu na ustawienie lamp, miejsca, by uzyskać dokładnie taki efekt, jaki chcemy i wszystko trzeba tam wystylizować od początku do końca. Wymaga więcej środków, ale daje też więcej kontroli, co przy fotografii produktowej ma ogromne plusy.

Obecnie pracuję raczej przy naturalnym świetle, ale gdybym miała przestronne studio fotograficzne myślę, że bardzo bym je doceniła.

  1. Co jest cechą charakterystyczną Twoich zdjęć?

To jak wyglądają moje zdjęcia po części jest pochodną typu fotografii, którym się zajmuję. Moje kadry to często zbliżenia na produkty, a obróbka jest raczej naturalna, ponieważ nie chcąc wprowadzać konsumentów w błąd przy fotografii produktowej i kulinarnej należy dbać o poprawne odwzorowywanie kolorów.

Myślę, że to co mnie charakteryzuje to zamiłowanie do białego, jasnego tła, ponieważ nie lubię, gdy tło swoim kolorem lub fakturą konkuruje na zdjęciu o uwagę z jego głównym bohaterem – produktem. Lubię też małą głębie ostrości, czyli rozmyte tło, miękkie światło i właśnie ów naturalny, trochę amatorski „look”, który sprawia, że zdjęcie wydaje się bardziej autentyczne, a produkt jest nam bliższy niż dzieje się to na typowo reklamowych, studyjnych, dodatkowo wyretuszowanych, idealnych zdjęciach reklamowych.

  1. Co jest najważniejsze dla Ciebie w dobrze zrobionym zdjęciu?

To trudne pytanie. Dobrze zrobione zdjęcie to zdjęcie, które spełnia swój cel. Może to być zarówno proste, poprawnie zrobione zdjęcie produktu, jeśli jego celem jest prezentacja opakowania, a może to być nastrojowe zdjęcie, mocno obrobione, które wywołuje melancholijne emocje, jeśli takie emocje miało wywołać w odbiorcy. Zdjęcia najczęściej mają czemuś służyć i dobrze jest mieć świadomość po co je robimy, bo często te cele mogą być sprzeczne. Jeśli nie wiem jaki cel ma spełniać zdjęcie nie potrafię określić czy jest dobrze zrobione.

  1. Czy poza fotografią produktową, lubisz czasem uchwycić moment, który jest ulotny i nie ma czasu na jego dopracowanie np. siedząca na piasku mewa?

Zdecydowanie tak. Uważam, że takie zdjęcia w długiej perspektywie czasowej mają szczególną wartość. Widać to czasem też po niektórych viralowych zdjęciach lub historiach, które widzimy w Internecie. Są to zdjęcia, w których liczy się treść, a ich amatorskość, niedoskonałość techniczna nie ma prawie żadnego znaczenia.

Celem zdjęć, o które pytasz jest uchwycenie ulotnego momentu, który nas poruszył i udokumentowanie go. To zdjęcie ma za kilka miesięcy a czasem za kilkadziesiąt lat przypomnieć nam gdzie byliśmy, kto nam towarzyszył, co czuliśmy. Jeśli mamy możliwość uchwycić to w sposób estetyczny, a jednocześnie prawdziwy, pokazując całą złożoność tej chwili to świetnie. Ale nawet jeśli będzie to zwykły pstryk telefonem, krzywy kadr i ostrość nie tam, gdzie trzeba, to gwarantuję, że mimo tego, to zdjęcie się obroni w Twoich oczach za te X lat i może być jednym z najcenniejszych jakie masz.

  1. Jakich paru porad udzieliła byś początkującym osobom zajmującym się fotografią kulinarną (początkującym blogerom kulinarnym), takie praktyczne rady?

W pierwszej kolejności poznać zasady robienia zdjęć w trybie manualnym. Tu nie chodzi o to, żeby potem w tym trybie je robić dla zasady, jeśli nie będziecie mieć takiej potrzeby – ja często pracuję w trybie preselekcji przysłony. Chodzi o to, żeby zrozumieć jak aparat mierzy światło, jakie parametry możemy zmieniać i co się z tym wiąże. Przysłona, czas naświetlania i czułość (ISO) to terminy, które nie powinny budzić żadnych Waszych wątpliwości.

W następnej kolejności warto dostrzec światło i cień na własnych i oglądanych u innych zdjęciach. Czy to światło jest miękkie czy ostre (czyli czy krawędzie cieni są rozmyte czy ostre) oraz skąd pada (z boku, z tyłu, z przodu)? Widząc to możecie łatwo zaobserwować gdzie powinniście fotografować, żeby uzyskać taki efekt jaki Wam się podoba.

Ostatnia sprawa to stylizacja. Choć czasem trudno w to uwierzyć to aparat jedynie fotografuje to, co przed nami, i jeśli to co widzimy na stole nam się nie podoba to Photoshop tego nie uratuje. Zawsze obroni się piękne ciasto sfotografowane minimalistycznie na jednolitym, neutralnym tle, więc jeśli stylizacja nie jest naszą mocną stroną zacznijmy od minimalistycznych zdjęć i stylizujmy samą potrawę, tak by była piękna, a nie wszystko dookoła niej.

Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że w małej nowoczesnej kuchni nie zrobimy takich zdjęć jak oglądamy na blogach fotografek mieszkających we francuskiej posiadłości, które mają wielkie okno nad blatem i masę sreber po babci. Lepiej spożytkować swoją energię na stworzenie we własnej kuchni lub jadalni fotogenicznej przestrzeni, niż próbować sztucznie odtwarzać wnętrza, których nie posiadamy. Jeśli prowadzimy blog, bądźmy autentyczni i niepowtarzalni, bo udawanie widać, a i traci się na to za dużo energii. Takie autentyczne zdjęcia mają również taki plus, że są ponadczasowe, a nasz blog będzie fotograficznie spójny, a Czytelnicy lubią spójność.

  1. Czy możesz zdradzić nam parę sekretów z Twojej pracy, jakieś triki które stosujesz robiąc zdjęcia, skąd bierzesz tła do zdjęć, jakiego sprzętu używasz?

Fotografuję aparatem Nikon D750 najczęściej z obiektywem Nikkor 50mm 1.4. Myślę, że ten obiektyw lub Nikkor 50mm 1.8 to szkło zdolne do wszystkiego w fotografii kulinarnej. Polecam również posiadanie statywu i pilota do zdalnego wyzwalania swojego aparatu.

Bardzo lubię fotografować ze światłem padającym z tyłu, jednak staram się, żeby źródło światła nie było w kadrze, bo wtedy mamy za dużą różnicę między prześwietlonym tłem, a ciemnym kadrem. Takie światło naprawdę dużo zmienia.

Zwracam dużą uwagę na kolory, które pojawiają się w kadrze. Nie lubię, gdy jest ich zbyt dużo, staram się tak dobierać akcesoria, żeby na zdjęciu były maksymalnie 2-3 kolory oprócz tych neutralnych (biele, szarości, beże i drewno), i żeby każdy kolor wystąpił przynajmniej w 3 elementach na zdjęciu. Jeśli mam w kadrze kolor tylko w jednym elemencie i nie jest to główny bohater zdjęcia, wtedy mam wrażenie, że nie pasuje do reszty, niepotrzebnie przykuwa uwagę, sprawia wrażenie jakby znalazł się tam przez przypadek. Trzy elementy tego samego koloru sprawiają, że nasz wzrok krąży w pętli między nimi i nie ucieka nam ze zdjęcia, dłużej przykuwa uwagę.

W sklepach z artykułami do wykańczania wnętrz znajduje się najwięcej teł, z których korzystam. Można tam kupić fragmenty okleiny marmurowej – świetna alternatywa dla drogiego i ciężkiego kamienia, ale także płytki kuchenne i łazienkowe na sztuki, tapetę, czy kawałek drewnianej sklejki, na której można stworzyć „gipsową” lub „kamienną” strukturę za pomocą farb. Kiedy pracujemy z produktami niewielkich rozmiarów, takie materiały mogą nam wystarczyć do stworzenia mini planu zdjęciowego.

Na koniec poleciłabym też mieć otwartą fotograficznie głowę i próbować swoich sił w różnych dziedzinach fotografii, bo nigdy nie wiadomo, gdzie nauczymy się czegoś nowego, co posunie nasze umiejętności do przodu.

Napisaliśmy o...

The Gorgeous Formula

150g

The Collagen Formula

300g

The Beauty Pageant Formula

150g